piątek, 17 lipca 2015

Recenzja pędzli Zoeva. Rose Golden i Bamboo set. Porównanie.

Witajcie,

pomyślałam, że najwyższy czas opowiedzieć o pędzlach Zoeva, które posiadam. Kupiłam je już jakiś czas temu. Przeszły prania i solidne użytkowanie. Korzystam z jakiegoś pędzla Zoeva prawie codziennie. Pamiętam jak zachwyciły mnie, gdy pojawiły się w sklepach internetowych. Prezentują się przepięknie, zwłaszcza te z serii Rose Golden. Myślę, że są to jedne z najładniejszych pędzli dostępnych na polskim rynku. Postawiłam im wysoką poprzeczkę, bo nie kosztują mało. Czy podołały? Przeczytajcie sami.


Seria Bamboo:

109 FACE PAINT pędzelek służący przede wszystkim do konturowania. Jego włosie rozchodzi się w kierunku szczytu, dzięki czemu rysujemy roztartą linię. Jego forma jak najbardziej mi odpowiada. Można też nim łatwo wykonturować boki nosa. Zrobiłam dziś pranie pędzli i zauważyłam, że wysunął się jeden włosek. Nie mogę go wyciągnąć. Mam nadzieję, że to nie jest zapowiedź łysienia.

128 CREAM CHEEK pędzel do różu przeznaczony do modelowania oraz podkreślania kości policzkowych. Jest skośnie ścięty. Do niedawna kształt jaki posiada, był moim faworytem, jeśli chodzi o nakładanie różu. Oczywiście nakłada się nim tego typu kosmetyk bardzo łatwo. Wspiera naszą pracę, dobrze rozciera. Jest puszysty, co sprzyja tworzeniu mgiełek. Nic mi się z nim nie dzieje.

103 DEFFINED BUFFER przeznaczony do nakładania produktów płynnych i kremowych. Leciutko, skośnie ścięty dzięki czemu łatwiej dotrzeć do trudno dostępnych miejsc. O zbitym, ale miękkim włosiu. Jeśli chodzi o powierzone mu zadanie, spisuje się bardzo dobrze. Przyznam, że osobiście aplikuje nim również podkład mineralny i kremy azjatyckie BB. Główka zachowuje swój kształt. Włosie trzyma się bez zarzutu. Jego minusem jest waga, moim zdaniem mógłby być lżejszy.

105 HIGHLIGHT pędzelek typu kulka, puszysty, bez wyraźnie zaznaczonego czubka, stopniowo ścinany. Do rozświetlacza. Ulubieniec zestawu. Nakładam nim przede wszystkim róże lub bronzer. Tworzy delikatną chmurkę. Dzięki niemu praca z "trudniejszymi" różami jest prostsza. Pozwala w precyzyjny sposób dawkować ilość produktu. Włosie trzyma formę.

317 WING LINER leciutki i drobny pędzelek. Charakteryzuje się płaską, dobrze ściętą końcówką. Stworzony do aplikacji kremowych i żelowych eyelinerów. Rysuje ładne, nierozmyte linie. Włosie po zetknięciu z płaszczyzną nie rozłazi się. Wydaje mi się, że łatwiej byłoby mi z nim pracować, gdyby włosie było sztywniejsze, a tymczasem jest ono dosyć miękkie.

Seria Bamboo i Rose Golden:

142 CONCEALER BUFFER pędzelek do korektora i rozświetlacza. To chyba pędzel, którego nie lubię najbardziej ze wszystkich pędzli jakie posiadam. Niedobry do pracy z korektorem w okolicach oczu. Źle układa się podczas pracy, ciężko współpracuje. Kształt ma nieudany, niedopasowujący się do trudniej dostępnych przestrzeni. Dla mnie nadaje się tylko do rozcierania nałożonego puntkowo korektora. Tę wersję pędzla posiadam w trzech egzemplarzach: bamboo, rose golden i klasycznej, taka ironia losu. Porównując je, te z serii bamboo i klasycznej mają delikatniejsze włosie i są mniej zbite niż RG. RG jest najgorszy, najsztywniejszy i mało puszysty.

227 SOFT DEFINER do mieszania i rozcierania cieni. Można nim też nakładać cienie, kiedy marzy nam się większa płaszczyzna pokryta kolorem. Puszysta końcówka rozciera krawędzie nakładanej barwy, dzięki czemu efekt jest przejściowy. Bardzo lubię ten pędzelek. Jest mięciutki, ale ma siłę rozcierania. Jeden z lepszych. Nic złego nie dzieje się z włosiem. Posiadam ten pędzel z serii Bamboo i RG. Większy opór podczas pracy stawia ten z bambusową rączką. Oba są przyjemne w dotyku, ale to RG jest bardziej śliski i puszysty. Dzięki temu się uzupełniają.

232 CLASSIC SHADER pędzel do nakładania i rozcierania cieni. Ten z serii bambusowej troszkę bardziej rozszerza się ku szczytowi. Miękkość jest na podobnym poziomie. RG wydaje się mieć ostrzej ścięte włosie, gdy patrzymy na oba pędzle z boku. Oba pędzelki nakładają cienie równomiernie. Zauważyłam, że niestety pędzel z serii Bamboo delikatnie zabarwił się od zielonego cienia. Nie mogę go doprać.


Seria Rose Golden:

325 LUXE BROW LIGHT pędzelek do rozświetlania łuku brwiowego. Pędzelek o tym przeznaczeniu wydaje mi się zbędny. Do rozświetlenia łuku nadaje się większość pędzli do oczu, jakie posiadam. Co prawda tym z pewnością łatwiej jest to zrobić. Jest szeroki i szybko poradzi sobie z zadaniem. Ma miękkie, delikatne włosie. Bardzo dobrze trzyma formę. Upodobałam go sobie do nakładania jasnego cienia na powiekę w początkowej fazie makijażu. Dzięki lekko zaokrąglonej końcówce można kontrolować i łagodnie rysować granice malowanego obszaru. Rozcieram nim też bardziej tłustawe kosmetyki, jak na przykład kredki na powiece.

228, 221 LUXE CREASE/ LUXE SOFT CREASE umożliwiają aplikację i nakładanie cieni. Są bardzo puchate i delikatne. 228 to starszy brat 221, bo różni się od niego przede wszystkim tym, że ma dłuższe włosie. Obydwa rewelacyjnie rozcierają cienie, tworząc chmurki kolorów. Bardzo je lubię. Poza tym w obu przypadkach znajdzie się zawsze kilka włosków, które lubią sterczeć na boki.

235 CONTOUR SHADER pędzelek do konturowania powiek, czemu prawdopodobnie zawdzięcza skośnie ścięty kształt. Według producenta sprawdza się też do rozprowadzania cieni sypkich i bazy. Końcówka rozszerza się ku górze, dzięki czemu możemy rozetrzeć to co nakładamy. Nie drapie, ale jego włosie jest  wystarczająco sztywne, żeby rozprowadzać cień. Wyróżnia się z zestawu dwukolorowym włosiem.

231 LUXE PETIT CREASE pędzelek do rozcierania cieni. Typowa kuleczka. Łatwo się z nim pracuje. Jest delikatny dla powieki, chociaż można wyczuć lekki opór jaki stawia podczas pracy, dzięki czemu tak naprawdę ma siłę do blendowania cieni. Bardzo go lubię. Można nim wykonać bardziej nasyconą i zbitą chmurę koloru, niż 228 czy 221. Sprawdzi się też gdy chcemy wykonać roztarcie na małym obszarze. Ma dwa minusy i to jeden niewybaczalny, czyli skłonność do barwienia się włosia. Włosie mojego pędzla nie jest i podejrzewam, że już nie będzie idealnie białe. Poza tym niektóre włoski lubią sterczeć na boki, wydaje mi się, że rodzinka CREASE, już tak ma.

322 BROW LINE jak sama nazwa wskazuje, pędzelek przeznaczony do malowania brwi. Ja osobiście nie używałam go w tym celu, bo dla mnie jest zbyt szeroki, żeby próbować nim działać w brwiach, ponadto używam kredki, którą potem rozcieram specjalną szczoteczką. Znalazłam mu jednak inne zastosowanie i nie wyobrażam sobie braku 322 w moim koszyczku. Pędzelek idealnie nadaje się do zagęszczania linii rzęs, zwłaszcza jeśli dotyczy to jej 1/3 oka od strony ucha. Sprawdza się też kiedy chcę naprawdę delikatnie podkręcić kolor tęczówki. Nanoszę wtedy odrobinę odpowiedniego cienia czy kredki między rzęsy. Końcówka tego pędzelka jest płaska, wąska i sztywna. Ma dwukolorowe włosie.

230 LUXE PENCIL pędzel do cieni, a także smoky eyes. Mała, puchata i lekko szpiczasta końcówka. Służy mi do precyzyjnego rozcierania. Nakładam nim też najciemniejsze cienie w zewnętrznych kącikach, kiedy chcę skupić tam najmocniejszy kolor. Miły w dotyku, dobrze pracujący pędzel. Idealnie zachowuje swój kształt. Włosie odporne na odbarwienia. Dość szeroki trzonek, jak na tak mały pędzel, ułatwia operowanie.

238 LUXE PRECISE SHADER tak jak napisał producent, sprawdza się do precyzyjnej aplikacji cieni oraz innych produktów. Taki mały języczek. Przyjemny w dotyku. Ma szeroki trzonek jak na swój rozmiar, dzięki czemu łatwiej sprawować nad nim kontrolę.

310 SPOT LINER najmniejszy pędzelek w kolekcji Zoeva. Przeznaczony do zagęszczania rzęs. Świetnie uzupełnia prześwity, które powstają podczas malowania oczu eyelinerem. Mam tu na myśli trudniej dostępne miejsca na przykład między rzęsami. Sprawdza się także przy malowaniu cieniami dolnej powieki. Pędzelek ma krótkie i sztywne włosie.


Dodam jeszcze, że zauważyłam niestety, że wszystkie skuwki, trzymające włosie, mają skłonność do zarysowań. Dostrzegam na nich coraz więcej śladów użytkowania, a zwykle leżą sobie spokojnie w koszyczku, bo są to moje osobiste pędzle. Co prawda znam przedmioty, które mają tą skłonność o wiele większą, ale wydaje mi się, że za trzy lata, pędzle będą wyglądały nieciekawie. Nie wiem czy skuszę się jeszcze na pędzle tej marki, bo może wyjść kolejna oszałamiająco piękna kolekcja, którą zapragnę mieć. W gruncie rzeczy nie są złe, a nawet bardzo dobre, ale chyba chciałabym coś może i droższego, ale w kwestii skuwek odporniejszego. Wspomnę jeszcze, że z trzonkami nie dzieje się nic złego.

Powiedzcie mi jakie są wasze doświadczenia z pędzlami Zoeva. Poza tym jakie pędzle przypadły wam do gustu? Czy macie swoich ulubieńców? A może znacie markę, która spełniłaby moje wymagania?
Udostępnij ten wpis

7 komentarzy :

  1. Te pędzle są przepiękne :O Mam z Zoevy pędzel do konturowania i jestem zakochana, niedługo zaopatrzę się w więcej :) Powodzenia wszystkim w Kosmetboxie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaje się na te pędzle, ciężko mi zdecydować, którą wybrać. Rose Golden a może vol 2 no i Bamboo set jest :P. Ciężki wybór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wybrałabym Bamboo, jeśli potrzebujesz pędzelków do twarzy. Natomiast RG do oczu :)

      Usuń
  3. One są przepiękne <3 obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.