poniedziałek, 9 maja 2016

Wizyta w radomskim salonie fryzjerskim. Modne cieniowanie koloru, nowa fryzura.

Jestem po metamorfozie, a przynajmniej tak uważa, moja fryzjerka, była fryzjerka. Mniej więcej 10 cm włosów poszło do kosza, aczkolwiek nie jest mi szkoda tych postrzępionych końcówek...  Nie mogę przeżyć natomiast kwoty w wysokości około 350 zł, ponieważ nie mam pojęcia za jaką rewelację zapłaciłam. Spodziewałam się, że za taką cenę, wyjdę niesamowicie zadowolona, z fryzurą jak marzenie... Moje marzenie. Zacznijmy jednak od początku, wylejmy czarę goryczy, od pierwszej chwili, kiedy to usiadłam na czarnym fotelu fryzjerskim. I zanim popatrzycie na zdjęcie i pomyślicie, czego ona chce, bo przecież efekt jest ładny, pamiętajcie wziąć pod uwagę fakt, że światło w salonie jest bardzo jasne, czyli efekt zdaje się mocniejszy niż w rzeczywistości. No i przeczytajcie moje spostrzeżenia, a wtedy wszystko się wyjaśni.


Wybrałam salon, który ma świetne opinie i piękne zdjęcia wstawione na Facebook'u. Panie w nim pracujące w sumie są sympatyczne, przemęczone, a moja z delikatnością koparki rozczesywała mi włosy. W pewnym momencie, zaczęłam zastanawiać się, czy coś jej zawiniłam, toteż uśmiechnęłam się przemiło, jednak nie zadziałało... Cóż, to chyba nie była moja wina, chociaż zawsze staram się być uprzejma i mile patrzeć na osobę, z którą współpracuję. Sama nie chciałabym oschłej klientki, bo zwyczajnie by mnie stresowała.
Wróćmy do momentu posadzenia na czarnym, fryzjerskim fotelu. Krótka rozmowa miała zbadać moje potrzeby. Już mnie powinien zaniepokoić fakt, że informacje nie były po prostu dokładnie wysłuchane i zbadane, czyli nie padło sporo pogłębiających pytań. Prawdziwe zainteresowanie pojawiło się dopiero przy długości, na jaką włosy mają być ścięte, a także przy koloryzacji... Padło "Rozjaśniamy?". Pewnie! Ale po co pytać klienta jak mocno, no przecież i tak będzie jaśniej. Zmarszczyłam ciut brwi, ale pomyślałam, że fryzjerka może wie lepiej jak to się robi i co mi się będzie podobać. I od tego momentu budzi się we mnie diabełek szepczący "poczekajmy co z tego wyniknie". I żem poczekała, łudząc się, że w końcu jestem w rękach profesjonalisty (choć z pewnością nie marketingowca)... Sytuacje działy się same. Dodałam jeszcze, że chce mieć fryzurę nowoczesną, ale nie dziwaczną. Pani twierdząco pokiwała głową, choć osobiście zapytałabym się co to znaczy, bo każdy postrzega na swój własny sposób. Jednak w cale już nie miałam ochoty opowiadać więcej, bo po co, skoro prawdziwej uwagi brak? Rozjaśnienie, strzyżenie, podcinanie, nadawanie kształtu, modelowanie... I na koniec pokazanie lusterka z pytaniem, no i jak się Pani podoba? No skurcz w gardle mnie złapał i optymizmu Pani nie chciałam złamać, powiedziałam, że "ok". Bo sama fryzura w sobie nie jest zła, nawet bardzo ładna... Tylko nie dopasowana do moich potrzeb. Nie jestem też osobą okropną i trudno mi powiedzieć komuś w oczy, że zawiódł. Chciałam, tak jak powiedziałam, zmiany, a dostałam według mojej chłopskiej logiki, podcięcie włosów i rozjaśnienie końcówek. Mam tu na myśli to, że odświeżenie wyglądu im się nie udało. Nie raz miałam krótsze włosy, nawet z końcówkami jaśniejszymi, kiedy schodziła mi farba. Moim zdaniem żadnej ciut bardziej wyszukanej formy, nie zaznałam. Czemu się nie dziwię, bo nawet nie było żadnej przedstawionej mi propozycji, ba, nawet do końca nie wiedziałam, co na mojej głowie powstaje, nic o kształcie nie było powiedziane. Już pomijając fakt, że marzyly mi się bardzo jasne końcówki. Czy jednak może być inaczej, jeśli fryzjer nawet nie zapyta o intensywość koloru? Ok, zrobił co mu się podoba, ale pomimo zaufania, którym go obdarzyłam i przyzwolenia na upust fantazji, nie wziął pod uwagę moich chęci. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, fryzurę dobiera się do kształtu twarzy, a nie mody. Moja grzywka padła ofiarą fashion, pasuje do mnie jak pies do jeża, ale tak jest trendy. Szkoda, że nie czuję się w niej dobrze. Grzywki wam na zdjęciu nie pokażę, bo co raz wrzucone do sieci, ponoć w niej na długo zostaje. Poza tym dodam jeszcze, że osoba, która mnie obsługiwała, w momencie pracy nad grzywką, zapytała, czy koniecznie musi się układać na bok. Powiedziałam, że nie. Chciałam żeby grzywka pasowała do reszty. Pani coś pod nosem szepnęła, że zobaczymy jak się ułoży po modelowaniu. Bo przecież dobre modelowanie gwarantuje śliczny efekt... Dopóki klient nie zostanie w domu sam, oczywiście po myciu głowy. Na tym "zobaczymy" się skończyło, bez ceregieli, dopytania "Czy tak może być?", czyżby komuś spieszyło się do domu? Podsumowując, cieszę się, że mam całkiem zgrabną fryzurę i nie jest brzydko. Trzeba zawsze plusy wyłonić. Szkoda tylko, że tak rzadko zdarza się nam być postrzeganym przez drugiego człowieka na zasadzie: ten drugi człowiek, uzbierał pieniądze niemałe i chce je dobrze zainwestować, postaram się sprawić żeby był szczęśliwy, bo wiem, że kwota do wydania jest niemała, a ja też chciałabym, by ktoś o mnie pomyślał, jak już przyszłam. Być może wymagam za dużo, no przecież obwinić też można system pracy, wszyscy za dużo pracujemy i to za marne grosze... No więc jakość kiepska, co tam uczucia innej osoby, bo przecież nie moja wina, że jestem kolejny dzień w pracy i nie mam czasu po ludzku podejść do mojego klienta.
Udostępnij ten wpis

22 komentarze :

  1. Hmm, no nie wiem jak wygląda ta grzywka, ale...to rozjaśnienie końcówek nie wygląda źle :)
    A wiesz co Ci powiem ;D Po lewej Twoje włosy wyglądają jak u nastolatki, a po prawej jak u dojrzałej kobiety! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z tym zgadzam, aczkolwiek chciałam mocniejszy efekt :(

      Usuń
  2. Szczerze - bardzo mi się podoba efekt. Chociaż za tak droga przyjemność powinnaś wyjść w skowronkach z salonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt nie jest zły, ale chciałam jaśniejsze końce przed wszystkim :(

      Usuń
  3. Końcówki pewnie będą jaśniejsze po kilku myciach a efekt jest fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, zmiana nie jest aż tak bardzo widoczna. Ale włosy wyglądają na niesamowicie zdrowe.
    Ja w swoje włosy zainwestowałam już chyba z 900 zł a nadal nie uzyskałam efektu o którym marzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszą tak wyglądać, bo o nie bardzo dbam :) Okropne miałam końcówki, więc postanowiłam się ich pozbyć. Natomiast to jest tak z tą fryzurą, jak z bananem i jabłkiem. Oba bardzo lubię, tyle, że miałam mocną ochotę na banana, a dostałam jabłko ;)

      Usuń
  5. Fryzura fajna, ale za taką kwotę oczekiwanego efektu wow brak u Ciebie, a dobre podejście do klienta to już połowa sukcesu, którego tu zabrakło

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd ja to znam - fryzjer, który nie słucha...Cóż, mam rażenie, że u nas to norma. Niemniej włoski wyglądają fajnie. Ja po ostatniej wizycie wyszłam gorzej...I tak dobrze trafiłaś. Choć czasami to mam wrażenie, że fryzjerzy mają przyswojone jedną lub dwie fryzury i na siłę je forsują klientkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ale jak płaci się ciężko zarobione pieniądze, to człowiek chciałby lepiej spełnić marzenia. Nie oczekiwałam przemienienia żabki w księżniczkę, bo cudów nie ma, ale bynajmniej mocniejszą zmianę, bo podobne włosy już miałam. Tymczasem forma jest też "pospolita", nic się na tej głowie nie zadziało.

      Usuń
  7. Rzeczywiście za taką cenę powinny lecieć tutaj same ochy i achy. Jednak przyznam że fryzura prezentuje się świetnie i bardzo elegancko. Jak zauważyła Panna Michalina, teraz wyglądają jak u dojrzałej kobiety i to takiej z klasą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem zmiany są potrzebne :)
    Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że jednak słaby jest efekt, ale szczerze Ci powiem, że włosy wyglądają zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne i zdrowe włoski, super! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Końcowy efekt jest na prawdę ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fryzjerka wykazała się brakiem profesjonalizmu. Jak zobaczyłam cenę za tę usługę, to mnie zatkało:/.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie efekt końcowy w sumie się podoba, ale szkoda, że nie jesteś w pełni zadowolona :/

    OdpowiedzUsuń
  14. hm... jeżeli nie byłaś zadowolona z efektu zawsze mogłaś złożyć reklamacje, ale rozumiem łatwiej wylać żale w internecie niż powiedzieć komuś.Jeżeli jak już napisałaś zostały wydane ciężko zarobione pieniądze to mogłaś określić jak mocnego stopnia rozjaśnienia oczekujesz....nie, nie jestem fryzjerką,ale troche wkurzyl mnie ten artykuł. ps trafiłam przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróćmy do początku Anonimie, trzeba dokładnie czytać co jest napisane. Podczas określania czego chce, moje słowa były ignorowane. Jak długo będziesz mówić do ściany?

      Usuń
  15. Szkoda, ze takie osoby bez pasji pracują w tym zawodzie, mi sie bardzo podobają, głowka do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem bardzo ładnie wyszło :) ale rozumiem, że oczekiwałaś czegoś innego jeśli chodzi o obsługę i efekt.

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.